Tak, trochę zaniedbałam się tu z moimi notatkami - minęły święta, zdążyłam na urlop pojechać, no a potem smutny powrót do rzeczywistości (czyt. Praca..). No, ale już wróciłam, jestem i piszę :)
Przez ten krótko-długi czas w moim ogrodzie zmieniło się dosyć sporo :), więc może na początek małe wprowadzenie, aby każdy wiedział na czym stoi ;)
Mieliśmy tu Dwie doniczki, i po kolei:
Doniczka nr 4, w której była zielenina zupowa, czyli koper itp. Wszystko pięknie bardzo rosło, najlepiej rzecz jasna Trybuła Kędzierzawa. No koper zmarniał nieco, a pietrucha wyrosła tak trochę skąpo, ale chyba też jej zbyt wiele nie siałam. Kto to pamięta? :) Fakt faktem, przed wyjazdem na urlop ograbiłam krzaczki zieleniny i zjedliśmy je w pysznej zupie warzywnej :) Po powrocie okazało się, że tydzień bez wody nie posłużył zbytnio moim roślinkom, więc ogołociłam doniczkę i teraz ona grzecznie czeka, aż zasiedlę ją czymś nowym :) A plan już JEST :)
Doniczka nr 5, czyli Ziołowa. A zdechło wszystko, co do sztuki. Któregoś dnia sie wkurzyłam, wyrwałam skąpe resztki, przekopałam ziemię i zasiałam nówki, a więc: Majeranek, Bazylię i Pietruszkę. No i mała zmiana - doniczkę wyniosła, a w zasadzie wniosłam do wnętrza domu i ustawiłam przy oknie, gdzie jest więcej światła.
To na pierwszą relacje chyba starczy, w następnej zajrzymy do Doniczki nr 5 :)